Karol Czubak, napastnik Motoru Lublin, został wybrany najlepszym napastnikiem Ekstraklasy. Parę dni później wziął ślub, a następnie po raz pierwszy w karierze stawił się na zgrupowaniu reprezentacji Polski. W skrócie: był to prawdopodobnie najlepszy tydzień w jego życiu. Już przed meczem z Ukrainą Jan Urban dał do zrozumienia, że Czubak może spodziewać się debiutu, podobnie jak pozostali nowi piłkarze w reprezentacji. - Nie ma Piątka, Buksy, bo chcemy sprawdzić Żukowskiego i Czubaka - twierdził. ZOBACZ WIDEO: Wzruszające obrazki. Tak pożegnano Magierę O ile Żukowski otrzymał od niego 45 minut z Ukrainą, o tyle Czubak pojawił się na boisku PGE Narodowego w 90. minucie. I cóż, nie zanotował przez ten czas ani jednego kontaktu z piłką. Raz był blisko po dalekim wyrzucie z autu. Debiut zaliczony, natomiast trudno mówić tu o występie, który będzie przez Czubaka wspominany latami. - Nie jestem taki mądry, by oceniać zawodnika po kilku minutach gry. Nie dostałem żadnej odpowiedzi. Ale czasami tak bywa - ktoś przyjeżdża na reprezentację i w ogóle nie gra. Takie sytuacje się zdarzają. Dziś Karol na pewno jest zadowolony, wręcz szczęśliwy, bo zadebiutował. To dla niego bardzo ważne i długo zostanie w jego pamięci, ale nie odważyłbym się go oceniać po tych kilku minutach - skomentował trener Urban na konferencji prasowej. Co na to Czubak? - Ostatnie dni są dla mnie naprawdę niezwykłe. Nagroda dla najlepszego napastnika Ekstraklasy, powołanie i debiut w reprezentacji, czyli spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń. A do tego jeden z najpiękniejszych momentów w życiu prywatnym, czyli ślub - powiedział Czubak za pośrednictwem mediów społecznościowych Motoru.