Motor Lublin rozpoczyna nowy sezon z ambicjami. Trener Mariusz Misiura odkrył, że jego drużyna potrzebuje wzmocnień. W meczu z Widzewem szkoleniowiec żółto‑biało‑niebieskich miał na ławce 12 zawodników, w tym 11 z pola. Wśród zmienników nie brakowało przede wszystkim młodzieży: Krystian Brzozowski, Artem Akatov, Franciszek Lewandowski, Konrad Kraska, Kacper Plichta i Dominik Gregorski. Z tego grona jedynie Lewandowski zaliczył już minuty na boiskach PKO BP Ekstraklasy. Poza tym listę zmienników uzupełnili: Gaśper Tratnik, Tin Plavotić, Paskal Meyer, Christopher Simon, Florian Haxha oraz Makan Aiko. Dlatego Motor cały czas rozgląda się za wzmocnieniami. Trener Misiura uchylił rąbka tajemnicy odnośnie transferów podczas czwartkowej konferencji prasowej. – Cały czas mamy otwarte trzy‑cztery tematy. Jedne są bliskie finalizacji, inne się oddalają. Mocno jednak pracujemy. Do piątku nie będzie jednak żadnych oficjalnych informacji w sprawie transferów – przyznaje Mariusz Misiura. – Jakie pozycje nadal wymagają uzupełnień? – Mamy bardzo silną jedenastkę. Uważam, że mecz z Widzewem pokazał, że każda zmiana, którą wprowadziliśmy, spełniła nasze oczekiwania. Myślimy o tym, by mieć na ławce takie narzędzia, które mogłyby nam pomóc. Być może przydałby się zawodnik na pozycję numer dziewięć lub ofensywny na pozycję numer osiem. Wewnątrz klubu dużo rozmawiamy i sondujemy rynek, co jest możliwe. Wierzę, że te ruchy, które dokonamy, pozwolą nam przygotować się do kolejnych spotkań – dodaje szkoleniowiec żółto‑biało‑niebieskich. Trener Misiura opowiedział również o rozmowach z polskimi klubami w sprawie pozyskania rodzimych zawodników. – Co pół roku rynek i okienko weryfikują plany. Byliśmy zainteresowani dwoma‑trzema Polakami, którzy mieli kontakt z kadrą U‑21 lub pierwszą reprezentacją. Gdy dochodziło do finalizacji i poznawaliśmy kwoty, widzieliśmy, że zawodnik grający dziś w drugiej Bundeslidze lub w lidze drugiego stopnia w Hiszpanii, choć może być starszy o dwa‑trzy lata, jest dwa razy tańszy, a jego umiejętności są zbliżone. My jako trenerzy, chcąc rozwijać drużynę, musimy pozyskiwać zawodników o odpowiedniej jakości. Chcemy Polaków, ale widząc, ile żądają kluby, nawet z pierwszej ligi, nas to weryfikuje. Okazuje się, że nie stać nas na duże wydatki, a inwestowanie dużych pieniędzy nie jest adekwatne. Wtedy korzystamy z piłkarzy z zagranicy – wyjaśnia opiekun klubu z Lublina. Szkoleniowiec przyznał także, że Michał Król, który pod koniec maja został przedstawiony jako nowy piłkarz Wisły Płock, jest w kręgu zainteresowań Motoru. Skrzydłowy otrzymał od nowego pracodawcy po zaledwie kilku tygodniach wolną rękę w poszukiwaniu klubu. – Ceniłem go, cenię go dzisiaj i nadal będę cenił. Czy wróci do drużyny, będzie zależało od wielu czynników – przekonuje trener Misiura.
Klub
Motor Lublin szuka wzmocnień. Trener Misiura o transferach i nowych zawodnikach
Motor Lublin szuka nowych zawodników. Trener Misiura o transferach i planach klubu na nowy sezon.
